Chciałbym podzielić się historią pewnego człowieka.
Jestem w trakcie wykonywania transkrypcji wywiadu z panem, który liczy sobie 95 wiosen i który mimochodem opowiedział mi losy mieszkającego w jego okolicy kawalera. Wpadłem na pomysł podzielenia się tym, bo sam sens historii mógłby zostać przedstawiony tutaj w formie anonimowychmirkowyznań, serii screenów z generatora messengera lub po prostu jako dość zabawna pasta. Tutaj jest za to bezpośredni zapis słów prawie stuletniego człowieka.

pokaż spoiler Nie powiem jakie miano zyskałby dziś bohater opowieści ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Historia pana Reńskiego.

Brodę miał taką… Spacerował sobie po tym. I co to był za człowiek… No był uczony naprawdę, a ten jego syn też był uczony, ogromnie był uczony. Ale on nie uczył, nie. Ale jak tutaj potrzebowali jego podpisu, tutaj po wojnie, jak chcieli ten, tam wychowanek, przyjmał tu gospodarkę i przyjechali na miejsce, zażądali od niego podpisu, żeby podpisał. Jak im swój podpis złożył, „My już się nie będziemy pytać jakie pan szkół wykształcenie”.
– Ludzie wiedzieli.

I taki człowiek się zmarnował. Nie ożenił się. Dożył w tym raju tutaj, bo to raj nazywali. Chodził bidak sam, chodził. A on był proszę ciebie, pana, jak toś mu odjechała ta siostra, co to ten ojciec umarł, został sam. Ale zakochał się. Z z taką Grabowską, Grabowionką. Coś… nie ja, tylko to, co ludzie opowiadali. Często gęsto jak te kobity się schodziły, przeważnie tutaj do mojej matki tego, to to z , te stare kobity, to opowiadały. I zdradziła go. Zakochał się. Podobna ładna ta dziewucha była, ładna. Tam nie bidna, nie te, nie bogata, normalna. No ale że on był znowuż ogromnie szlachecki, tak? No i tak powiem po, po naszemu, jakby go nazwać, za pomału się brał.
– Pomału się… jeszcze raz?

Poma… (śmiech) Za licho się za nią brał!
– Za licho, ah, no tak.

Tak powiem.
– Zakochał się, a ta do innego poszła, tak?

On był taki, no taki, taki, żeby tam, delikatny… Pobożny, nie pobożny, no… No ona była bardziej życiowa, energiczna.
– Od razu chciała chłopa konkretnego.

Konkretnego. No i podleciał lepszy drugi, taki, taki i zdradziła go, zaszła w ciążę. Koniec. Koniec dożył, tak marnie dożył, że nie daj Boże nikomu. Taki majątek. Mówię, tam wszystko było, wszystkie drzewa owocowe, tam tuje, nie tuje, rubiny, wszystko te było. Dziadek doprowadził, ojciec jego doprowadził. On, bidak, tak się zmarnował. Przyrzekł sobie i co? Ta, jak urodziła… To już nie wiem jak on się, ale już nawet nie będę jej nawet… Wyrwał gdzieś, poleciał, zostawił i zostawił. A ona tu została z tymi ojcami, tu urodziła, chowała. Ale też (poszła?), także tego dzieciaka dziadkom zostawiła, rodzicom.
– A ona gdzie poszła?

W cug! Poszła w cug. Nie wiadomo gdzie ona, co tam się, tam gdzieś… Te dziadki dokąd żyli, to chowali tego dzieciaka. Grabowski, ochrzciła go na swoje nazwisko. No ale dziadki nie wieczne. Jak z tymi dziadkami się zrobiło koniec. Panie, ten pan Reński poszedł do nich i tego dzieciaka wziąn. Na wychowanie.
– A ile lat miał ten…

Nie wiem, dokładnie nie mogę powiedzieć, ale był dzieciak odchowany. Już latał, już wszystko robił. Był ten sam rocznik, co mój brat. Dziewiętnasty rocznik. Do szkoły razem chodzili przed wojną. On tutaj prosto przychodził, co dzień do chodzili do szkoły razem. A ja z nimi, jak przyszli razem, poszłem tam i buszowalim po tym lesie. Dlatego tak wszystko z tym i tego… Wyrosły chłopak, (?) chłopak. Potrafił tego dzieciaka wychować, sam. Ale u niego nie było złości, nie było nic. I jak tam coś, to „Ah, Janoś, psia ścierwo, uspokój się”. To było wszystko. A ten dzieciak do końca nijak się nie odezwał, przecież z nami latał, a to „stary” ja to tak, mi powiedział „nie, nie inaczej, pan Reński”. Do końca tak miał. Pan Reński. Przeżył ten chłopak, przeżył. Ja nie wiem czy po wojnie chyba umarł czy… Com takie lokatory do niego przyszli, szewc taki się sprowadził i tak tam dożywał, ale nie daj Boże takiego dożywania. Jak to, mieć taki majątek, mieć to wszystko, mieć, taką szkołę mieć, wszystko. (klaśnięcie) Mój ojciec chciał go koniecznie ożenić, nie mógł przecierpić, przeprzetrzeć, że on się tak marnuje. Ale jemu nie wspominaj, takiego podstępu użył, tam jakiegoś, tam ze swojej znajomej starej strony jeszcze tam. No nie wiem jakim tam prawem. Się tam zgadał, jakąś tam starszą, pannę jeszcze, pannę… ożenić. Ale ożenić, ożeni się, jak on teraz tutaj, jemu nie wspominaj o żeniaczce. Zara się zawijał i poszedł. Takiego podstępu użył, teraz panu poopowiadam takie bajki (śmiech), ale to jest przeżycie! To jest życie, to człowiek przeżył wszystko. Takiego fortelu ojciec użył, czy by nie sprzedał drzewa, kloc. A no tak, no tak, może by się przydał, może… No powiedział, że sprzeda. I to tu kobitę namówił, tam jakaś znajoma była, że przyjado to i zaprowadzi mu. No to drzewo trzeba zobaczyć (śmiech), tego kawalera. No i takiego fortelu użyli. Ano przyjechała, poszli tam zobaczyć te drzewo, tego kupować. Ona nie szukała drzewa ino na chłopa patrzyła (śmiech). Przyglądała się…
(córka) Tata opowie w więzieniu siedział, to historia więcej taka. Za co wtedy w tym .

Kto w więzieniu?
No tata, co wtedy siedział.
– Jak pan dokończy…

To za nisko słońce już jest.
No ale to ciekawsze takie jest, historie właśnie z tamtych czasów.
– Ale jakby pan dokończył tą, bo jak już pan tę już pan zaczął, to jest ciekawe…

No chciał go koniecznie ożenić, żeby zobaczył, że… A ona (?), no zobaczyła i udało jej się wszystko, no… A on się zmiarkował, że on jest nie tego, tylko mu to drzewo. A że był tak ubrany, nie tego, tam tego. Tak się zmiarkował się później już, już później dali spokój. A ona ojcu powiedziała, panie, mówi, toć żeby się zgodził, mówi, dwadzieścia cztery godziny i by taki nie był. Tak jej się udało, spodobało to wszystko, ten domek, to wszystko. No ale na przymus nie ożeni. I tak się potrafił zmarnować.

#etnografia #gruparatowaniapoziomu (odważyłem się użyć) #historia